Zasadź z nami milion drzew!
Wydarzenia

Sadzenie drzew z Novo Nordisk w Warszawie | 17 kwietnia 2026

wydarzeniamain (2)

Ile drzew potrzeba, żeby zwykłe podwórko między blokami zaczęło oddychać inaczej? W naszym przypadku odpowiedź brzmi: 300 – i 27 par rąk, które nie odpuściły nawet wtedy, gdy ziemia stawiała twardy opór.

17 kwietnia spotkaliśmy się na warszawskich Bielanach z grupą pracownic i pracowników firmy Novo Nordisk, żeby razem posadzić drzewa na terenach między blokami. To miejsce, które mieszkańcy mijają codziennie – w drodze do pracy, szkoły czy na spacer z psem – a które od teraz, z każdym kolejnym sezonem, będzie wyglądać coraz bardziej zielono.

Podwórko, które czekało na kolejny krok

Teren, na którym pracowaliśmy, nie był przypadkowym skrawkiem ziemi. Urząd dzielnicy Bielany zdążył go już wcześniej zmodernizować, odnawiając nawierzchnie i miejsca do wypoczynku między budynkami. Brakowało jednak tego, co naprawdę zmienia charakter takiej przestrzeni – drzew. Nasze nasadzenia były więc naturalnym kolejnym krokiem w tym procesie, uzupełniającym pracę już wykonaną przez dzielnicę.

Miejskie podwórka rzadko kojarzą się z przyrodą, a to właśnie w takich miejscach zieleń ma szczególne znaczenie. Mieszkańcy nie muszą jechać do parku czy lasu, żeby spotkać się z naturą – wystarczy, że wyjdą z klatki schodowej. Betonowe place, chodniki i elewacje bloków latem potrafią nagrzewać się o kilka, a nawet kilkanaście stopni bardziej niż tereny zielone w tej samej okolicy, tworząc tak zwane miejskie wyspy ciepła. Drzewa działają jak naturalna klimatyzacja tych przestrzeni – korony dają cień, a woda odparowywana przez liście obniża temperaturę powietrza wokół. Dzięki 300 nowym drzewom ten fragment Bielan będzie z roku na rok znośniejszy w upalne dni.

Zieleń między blokami ma też znaczenie, o którym rzadziej się mówi – wpływa na to, jak mieszkańcy korzystają ze wspólnej przestrzeni. Tam, gdzie rosną drzewa, ludzie chętniej wychodzą na zewnątrz, dłużej zostają na podwórku, a dzieci mają gdzie się schować przed słońcem podczas zabawy. Zielone podwórko to po prostu podwórko, z którego korzysta się chętniej i częściej.

Jarząb, lipa i klon – dlaczego akurat one

Na Bielanach posadziliśmy trzy gatunki: jarząb pospolity, lipę drobnolistną oraz klon pospolity. Wszystkie trzy są rodzimymi gatunkami, dobrze przystosowanymi do polskiego klimatu i trudnych, miejskich warunków glebowych, co daje im realną szansę na przetrwanie nawet w otoczeniu zabudowy blokowej, gdzie gleba bywa zbita i uboga w składniki odżywcze.

Lipa drobnolistna to jedno z ulubionych drzew pszczół i innych owadów zapylających. Jej kwiaty wydzielają intensywny zapach i obfity nektar, a w mieście, gdzie zapylaczom często brakuje pożywienia, ma to szczególne znaczenie dla utrzymania lokalnej populacji owadów. Jarząb pospolity z kolei już jesienią obrodzi w czerwone jagody, które staną się pożywieniem dla ptaków – kosów, szpaków czy jemiołuszek – pozostających w mieście na zimę, gdy naturalnego pokarmu jest znacznie mniej. Klon pospolity zapewni natomiast gęsty cień w gorące miesiące i będzie filtrował zanieczyszczenia powietrza, w tym pyły zawieszone PM10 i PM2,5, które osadzają się na powierzchni liści i są spłukiwane deszczem do gleby zamiast trafiać do płuc mieszkańców.

Dojrzałe drzewo liściaste potrafi pochłonąć kilkadziesiąt kilogramów dwutlenku węgla rocznie i wyprodukować ilość tlenu potrzebną kilku osobom. Trzysta nowych drzew, gdy w pełni dorosną, będzie miało realny, mierzalny wpływ na jakość powietrza w tej części Warszawy – a przy okazji stworzy siedliska dla owadów, ptaków i drobnych ssaków, których w gęsto zabudowanych dzielnicach brakuje najbardziej.

Twarda ziemia i miękkie serca

Sadzenie nie należało do najłatwiejszych zadań, jakie mieliśmy okazję realizować. Teren okazał się wymagający – ziemia była twarda i sucha, co znacznie utrudniało kopanie dołów pod sadzonki. W wielu miejscach trzeba było wracać do tego samego dołu kilka razy, rozbijając zbitą glebę, zanim udało się osiągnąć odpowiednią głębokość.

Mimo to grupa z Novo Nordisk podeszła do zadania z pełnym zaangażowaniem. Nikt się nie poddawał, a przerwy robiono tylko po to, żeby złapać oddech, napić się wody i wrócić do pracy z jeszcze większą energią. Uczestnicy wielokrotnie podkreślali, że przyjechali właśnie po to – żeby ciężko popracować i porządnie się zmęczyć, mając świadomość, że efekt tej pracy zostanie w tym miejscu na dekady, długo po tym, jak zapomni się o trudnościach jednego popołudnia.

Dla wielu z nich była to też okazja, żeby oderwać się od biurka i zrobić coś namacalnego dla swojej okolicy – coś, co można później pokazać dzieciom czy sąsiadom i powiedzieć: to drzewo posadziłem własnymi rękami.

27 par rąk, jeden cel

Grupa 27 wolontariuszek i wolontariuszy z Novo Nordisk okazała się bardzo dobrze zorganizowana od samego początku dnia. Zadania podzielono sprawnie – jedni kopali doły, inni przygotowywali sadzonki, jeszcze inni zajmowali się podlewaniem i stabilizowaniem młodych drzew – dzięki czemu praca szła do przodu bez zbędnych przestojów, nawet gdy trzeba było zmagać się z oporną ziemią.

Atmosfera przez cały dzień była bardzo dobra. Ludzie wzajemnie się dopingowali przy kolejnych sadzonkach, dzielili się radami, jak najlepiej rozbić twardą skorupę gleby, i wspólnie cieszyli się z każdego kolejnego drzewa wbitego w ziemię. Najbardziej cieszył ich fakt, że mogli sadzić drzewa w samym środku miasta i realnie wspierać lokalny ekosystem, zamiast jedynie o tym rozmawiać podczas firmowych szkoleń czy prezentacji dotyczących zrównoważonego rozwoju.

Ta radość była widoczna nie tylko w rozmowach, ale i w tempie pracy – grupa skończyła sadzenie wszystkich 300 drzew mimo trudnych warunków terenowych, co samo w sobie było niemałym osiągnięciem.

Drzewa jako część miejskiej infrastruktury

Warto spojrzeć na tę akcję szerzej niż przez pryzmat jednego popołudnia sadzenia. Drzewa miejskie coraz częściej traktuje się jako pełnoprawny element infrastruktury, obok chodników, latarni czy ławek – z tą różnicą, że ich wartość rośnie z każdym rokiem, zamiast się zużywać. System korzeniowy 300 nowych drzew będzie z czasem wchłaniał wodę opadową, ograniczając ryzyko lokalnych podtopień po gwałtownych burzach, które w Warszawie zdarzają się coraz częściej. Liście i gałęzie będą też naturalnie tłumić hałas uliczny, co na osiedlu otoczonym ruchliwymi drogami ma realne znaczenie dla komfortu mieszkańców.

Nie bez znaczenia jest też wpływ zieleni na samopoczucie. Badania z zakresu psychologii środowiskowej wielokrotnie pokazywały, że nawet krótki kontakt wzrokowy z drzewami czy widok zieleni z okna obniża poziom stresu i poprawia koncentrację. Dla mieszkańców bloków przy Cmentarnej – a takich miejsc jest na Bielanach znacznie więcej – oznacza to, że zwykły spacer na zakupy czy odprowadzenie dziecka do szkoły stanie się odrobinę przyjemniejszym doświadczeniem.

Co zyskują Bielany

Efekt tej wspólnej pracy to 300 nowych drzew wbitych w ziemię i początek długiego procesu, który będzie się rozwijał przez kolejne lata. Drzewa posadzone 17 kwietnia będą rosły razem z mieszkańcami tej części Bielan – dając cień w upalne dni, schronienie ptakom i owadom oraz odrobinę więcej zieleni w przestrzeni, która wcześniej jej nie miała, mimo wcześniejszej modernizacji przeprowadzonej przez dzielnicę.

Z czasem, gdy jarzębiny obrodzą pierwszymi jagodami, a lipy zakwitną i przyciągną pszczoły, mieszkańcy zobaczą, że to podwórko zmieniło się zarówno wizualnie, jak i funkcjonalnie. Stało się miejscem, które aktywnie wspiera lokalną przyrodę, zamiast jedynie sąsiadować z nią z daleka.

Dziękujemy pracownicom i pracownikom Novo Nordisk za zaangażowanie i determinację, szczególnie w obliczu trudnego, twardego terenu, który wymagał więcej wysiłku niż zwykle. Dziękujemy również urzędowi dzielnicy Bielany za wcześniejsze przygotowanie miejsca do nasadzeń. Mamy nadzieję, że to nie ostatnia wspólna akcja i że kolejne podwórka w Warszawie doczekają się podobnej, zielonej metamorfozy.

protected by reCAPTCHA Privacy Terms